Po ostatniej porażce szminkowej postanowiłam zajrzeć do Inglota. Lubię kosmetyki tej firmy, choć nie jestem ekspertem i to co tutaj piszę, to tylko i wyłącznie moje skromne wymagania i potrzeby.
Pomadka ma w swoim składzie m.in: wyciąg z wiesiołka, witaminę E, masło z awokado oraz specjalne silikony i estry. Nie zawiera parabenu.
Parabeny: stosowane jako środki konserwujące leków i kosmetyków; stosowanie parabenów na skórę może mieć poważne konsekwencje, ponieważ są to środki toksyczne, mogą być przyczyną uczuleń, ale również podrażnień.
Opis:
- Czarne, wąskie, poręczne opakowanie
- Pojemność: 1,8g
- Odcień 41
- Cena: 26zł
Szminka jak dla mnie bardzo dobra. Nakładając stopniowo daje intensywniejszy efekt, aczkolwiek przy każdej warstwie wygląda rewelacyjnie - zarówno delikatnie jak i bardzo mocno. Fajna konsystencja - nie jest toporna, lekko tłusta, ale również nie rozpływa się nawet przy takiej pogodzie teraz, kiedy jest około 30 stopni. Nie zawiera zbyt dużo drobinek, a takiej właśnie szukałam, więc dla mnie to ogromny plus. Nie wysusza ust, nie ściąga ich, wręcz nawilża i delikatnie wygładza. Niestety trochę szybko się ściera, nie jest zbyt trwała, ale można jej to wybaczyć, bo ma naprawdę mnóstwo zalet.
Podsumowanie:
+ dobra konsystencja
+ można nakładać stopniowo
+ nie wysusza
+ lekko nawilża i wygładza
+ ładnie opakowanie
+ przystępna cena
+ ładnie pachnie
- średnio trwała
- ściera się przy jedzeniu/piciu
