| Przepraszam za jakość zdjęć, ale jest już ciemnawo i światło z żarówki wszystko psuje |
Sposób przygotowania takiej maseczki:
Proszek z wysypujemy do jakiegoś małego pojemniczka (u mnie opakowanie po kremie Garnier) i zalewamy ciepłą, przegotowaną wodą tak, aby powstała konsystencja papki. Dokładnie mieszamy, żeby nie było grudek i w miarę szybko nakładamy na twarz (można też na szyję i dekolt). Mi się to dziś nie udało, bo zanim nałożyłam, zrobiły się grudy :) Zostawiamy maskę do wyschnięcia, a później ściągamy ją kawałkami z pyszczków.
A teraz o efektach. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem tej maseczki. Już po pierwszym użyciu zauważyłam różnicę. Moja skóra wydawała się bardzo czysta, wypoczęta i świeża (dowodem na to jest fakt, że nawet mój tata zauważył, że coś zrobiłam :)), część wągrów odeszła w siną dal a zaczerwienienia zbladły. Oczywiście nie jest tak różowo i efekt nie jest trwały. Aby utrzymać swoją cerę w takiej kondycji, trzeba stosować maskę około 2 razy w tygodniu REGULARNIE, czego mi niestety zabrakło :)
Jak dla mnie, ten produkt ma bardzo dużo plusów i chętnie kupię go ponownie :)
| Maseczka jeszcze świeża, ale po wyschnięciu robi się ciemniejsza :) |
Macie jakieś swoje ulubione maseczki? :)
